Wówczas Bhisma, wielki mężny przodek dynastii Kuru, dziadek wojowników, zadął potężnie w swoją konchę, a brzmienie jej, podobne rykowi lwa, rozradowało Duryodhanę.

Przodek dynastii Kaurawów zdawał sobie sprawę z tego, co działo się teraz w sercu jego wnuka, Duryodhany, i kierowany naturalnym uczuciem współczucia usiłuje rozweselić go, dmiąc bardzo głośno w swoją konchę, stosownie do swojej lwiej pozycji. Ale pośrednio, posługując się symbolem muszli, daje znak swojemu przygnębionemu wnukowi, że nie ma on szans na zwycięstwo, albowiem po drugiej stronie obecny jest Najwyższy Pan – Krsna. Jednak jego obowiązkiem było prowadzić tę bitwę i w związku z tym nie szczędził trudu.

_______________________________

Poprzedni werset:
1.11 A teraz – stojąc na swoich strategicznych pozycjach

Natępny werset:
1.13 Zaraz potem zabrzmiały konchy, bębny, trąbki