Wszystkie stworzone istoty pozostają niezamanifestowane w swoich początkach, manifestują się w okresie środkowym, a po unicestwieniu wracają do stanu niezamanifestowanego. Na cóż więc zda się rozpacz?

Przyjmując, że są dwie klasy filozofów: jedna wierząca w istnienie duszy i druga niewierząca w jej istnienie, nie ma powodu do rozpaczy w żadnym wypadku. Niewierzący w istnienie duszy nazywani są ateistami przez tych, którzy są studentami mądrości wedyjskiej. Nawet jeśli, w imię dyskusji, przyjmiemy teorię ateistyczną, nadal nie będzie powodu do rozpaczy. Poza oddzielnym istnieniem duszy, elementy materialne pozostają niezamanifestowane przed stworzeniem. Z tego subtelnego niezamanifestowanego stanu pochodzi manifestacja, tak jak z eteru powstaje powietrze, z powietrza tworzy się ogień, ogień jest źródłem wody, a z wody manifestuje się ziemia. Ziemia z kolei daje początek wielu różnorodnym manifestacjom. Z ziemi na przykład powstaje ogromny wieżowiec. Kiedy zostaje on rozebrany, manifestacja wraca z powrotem – w postaci atomów – do stanu niezamanifestowanego. Prawo zachowania energii zostaje zachowane, ale z biegiem czasu rzeczy na przemian manifestują się, a następnie wracają do stanu niezamanifestowanego – taka jest różnica. Więc jaki wobec tego miałby być powód do rozpaczy nad stanem manifestacji, czy nad stanem niezamanifestowanym? Tak czy inaczej, nawet w stanie niezamanifestowanym nic nie ulega zatraceniu. Zarówno na początku, jak i na końcu wszystkie elementy pozostają niezamanifestowane i manifestują się jedynie w okresie środkowym, a to nie czyni żadnej prawdziwej różnicy materialnej.

A jeśli przyjmiemy pogląd wedyjski przedstawiony w Bhagavad-gicie i mówiący, że materialne ciała we właściwym czasie ulegają unicestwieniu (antavanta ime dehah), podczas gdy dusza jest wieczna (nityasyoktah śaririnah), wtedy musimy zawsze pamiętać, iż ciało podobne jest do ubrania. Dlaczego zatem rozpaczać z powodu zmiany stroju? To materialne ciało w stosunku do wiecznej duszy nie ma rzeczywistej egzystencji. Jest czymś podobnym do snu. We śnie możemy myśleć o unoszeniu się w powietrzu albo możemy znajdować się w karecie jako król, lecz po przebudzeniu przekonamy się, że ani nie unosimy się w powietrzu, ani nie znajdujemy się w karecie. Wiedza wedyjska poleca samorealizację opartą na zasadzie nieistnienia ciała materialnego. Więc bez względu na to, czy ktoś wierzy w istnienie duszy czy nie wierzy, w żadnym przypadku nie ma powodu do rozpaczy nad utratą ciała materialnego.

***

Poprzedni werset:
2.27 Dla tego, kto się narodził, śmierć jest pewna

Natępny werset:
2.29 Niektórzy patrzą na duszę jako zadziwiającą