Jednakowoż bardzo trudno jest zrobić postęp tym, których umysły przywiązane są do niezamanifestowanej, bezosobowej cechy Najwyższego Pana, gdyż podążanie tą ścieżką zawsze sprawia wiele kłopotów istotom wcielonym.

Transcendentaliści znajdujący się na ścieżce realizacji niepojętej, niezamanifestowanej cechy Najwyższego Pana nazywani są jnana-yoginami. A osoby posiadające pełną świadomość Krsny, zaangażowane w służbę oddania dla Pana, nazywa się bhakti-yoginami. Została tutaj wyraźnie zaznaczona różnica pomiędzy jnana-yogą i bhakti-yogą. Proces jnana-yogi, chociaż ostatecznie prowadzący do tego samego celu, jest bardzo kłopotliwy; podczas gdy ścieżka bhakti-yogi, proces bezpośredniej służby oddania dla Najwyższej Osoby Boga, jest naturalny i łatwiejszy dla wcielonej duszy. Dusza indywidualna przyjmuje wcielenia od czasów niepamiętnych, dlatego niełatwo przychodzi jej zrozumieć jedynie teoretycznie, że nie jest ciałem. W bhakti-yodze praktykuje się wielbienie Bóstwa Krsny, dlatego, że w naszych umysłach utrwalona jest pewna koncepcja cielesna, którą można tutaj wykorzystać. Oczywiście wielbienie Najwyższej Osoby Boga w Jego formie w świątyni nie jest bałwochwalstwem. Literatura wedyjska informuje, że istnieje kult saguna i nirguna: kult Najwyższego posiadającego atrybuty lub nieposiadającego ich. Wielbienie Bóstwa w świątyni jest kultem saguna, gdzie Pan reprezentowany jest przez jakości materialne. Ale forma Pana, chociaż reprezentowana przez jakości materialne, takie jak kamień, drewno albo farba olejna, nie jest w rzeczywistości materialna. Taka jest absolutna natura Najwyższego Pana.

Można podać tutaj wulgarny przykład. Jeśli wrzucimy listy do jakiejś skrzynki pocztowej napotkanej gdzieś na jakiejś ulicy, to naturalnie dotrą one do miejsca przeznaczenia bez trudu. Ale jeśli wrzucimy te listy do jakiejkolwiek starej skrzynki albo imitacji skrzynki pocztowej nie zatwierdzonej przez urząd pocztowy, to nie możemy spodziewać się takiego samego efektu. Podobnie, Bóg ma autoryzowaną reprezentację w postaci Bóstwa, która nazywa się arca-vigraha. Ta arca-vigraha jest inkarnacją Najwyższego Pana. Bóg przyjmuje służbę poprzez tę formę. Pan jest wszechmocny i wszechpotężny, zatem poprzez Swoją inkarnację arca-vigraha może On przyjąć służbę od wielbiciela, aby w ten sposób ułatwić mu pełnienie jej w uwarunkowanym stanie życia.

Wielbiciel nie ma więc trudności w szybkim i bezpośrednim zbliżeniu się do Najwyższego. Natomiast ścieżka tych, którzy przyjęli bezosobowy sposób realizacji duchowej, jest bardzo trudna. Muszą oni zrozumieć niezamanifestowaną reprezentację Najwyższego, studiując taką literaturę wedyjską jak Upanisady; muszą nauczyć się sanskrytu; zrozumieć niepostrzegalne uczucia i muszą zrealizować wszystkie te procesy. Nie jest to łatwe dla zwykłego człowieka. Natomiast osoba w świadomości Krsny, zaangażowana w służbę oddania, jedynie poprzez poddanie się przewodnictwu bona fide mistrza duchowego, składanie pokłonów przed Bóstwem, słuchanie o chwalebnych czynach Pana i jedzenie pozostałości pokarmu ofiarowanego Panu – bez trudu realizuje Najwyższą Osobę Boga. Nie ma wątpliwości co do tego, że impersonaliści niepotrzebnie przyjmują trudniejszą drogę, ryzykując tym, że ostatecznie mogą nie zrealizować Prawdy Absolutnej. Natomiast wielbiący Boga osobowego, bez żadnego ryzyka, kłopotu czy trudności, bezpośrednio zbliżają się do Najwyższej Osoby. Podobne stwierdzenie znajduje się w Śrimad-Bhagavatam. Powiedziane jest tam, że jeśli ktoś ostatecznie ma się podporządkować Najwyższej Osobie Boga (ten proces podporządkowania nazywany jest bhakti), a zamiast tego usiłuje zrozumieć co jest Brahmanem, a co nim nie jest – tracąc na to całe swoje życie – to rezultat takich poczynań bywa wysoce kłopotliwy. Dlatego Bhagavad-gita radzi tutaj, aby nie podejmować tej kłopotliwej ścieżki samorealizacji, gdyż ostateczny rezultat jest niepewny.

Żywa istota jest wiecznie indywidualną duszą. Jeżeli pragnie połączyć się z duchową całością, może wtedy zrealizować aspekt wieczności i wiedzy swojej oryginalnej natury, ale nie realizuje w ten sposób aspektu szczęścia. Taki wysoce kształcony w procesie jnana-yogi transcendentalista może, dzięki łasce jakiegoś bhakty, dojść do momentu bhakti-yogi, czyli służby oddania. Ale również wtedy długa praktyka impersonalizmu staje się dla niego źródłem kłopotów, gdyż nie jest mu tak łatwo porzucić koncepcję bezosobową. Zatem wcielona dusza zawsze jest w kłopocie, jeśli chce zrealizować niezamanifestowanego, zarówno w czasie praktyki, jak i w momencie realizacji. Każda żywa istota posiada częściową niezależność, ale należy wiedzieć na pewno, że realizacja niezamanifestowanego nie jest zgodna z naturą jej pełnej szczęścia duszy. Nie należy zatem podejmować tego procesu. Najlepszą drogą dla każdej indywidualnej istoty jest proces świadomości Krsny, który polega na całkowitym zaangażowaniu się w służbę oddania. Jeśli ktoś lekceważy służbę oddania, to zawsze istnieje niebezpieczeństwo zwrócenia się w kierunku ateizmu. Zatem proces skupiania uwagi na niezamanifestowanym, niepojętym, niepoznawalnym przez zmysły, tak jak zostało to wyrażone w tym wersecie, nie powinien być nigdy polecany. A szczególnie nie powinien być polecany w tej epoce. Pan Krsna również nie zachęca do podejmowania tej ścieżki.

_______________________________

Poprzedni werset:
12.03-04 Ale ci, którzy całkowicie oddali się

Natępny werset:
12.06-07 A kto Mnie wielbi, oddając Mi